Tagi archiwalne: trasa spływu Dunajcem

Dokładna trasa spływu

Wypływając z przystani w Kątach rozpoczyna się wyjątkowa podróż. Podróż w świat pienińskich legend, skalnych grani, nieskażonej przyrody, podróż z nurtem rwącej górskiej rzeki, podróż dzięki której zapamiętamy Pieniny na zawsze… Mimo iż od przystani końcowej w Szczawnicy Niżnej dzieli nas w linii prostej do początku spływu zaledwie 6,7 km, to trasa którą płyniemy, dzięki dziewięciu zakolom wydłuża się do 15 km. Różnica poziomów pomiędzy krańcami tej trasy wynosi 35 m. Czas spływu zależy od stanów wód Dunajca i wynosi od 2 do 3 godzin. Zaczynając spływ Dunajcem po prawej stronie mijamy niewielki słowacki cypelek zwany Upranek. Po polskiej stronie znajduje się Macelowa Góra (802 m n.p.m.), która patrząc z daleka, przypomina piramidę lub stożek. Objęta została ścisłą ochroną rezerwatową, ponieważ jej zbocza porasta reliktowa sosna zwyczajna. Niektóre okazy drzew liczą sobie nawet 150 lat. Jest to także zbiorowisko Pienin o charakterze kserotermicznym, czyli środowisko leśne, gdzie nasłonecznienie jest szczególnie intensywne. W jej podnóżu ukształtowanym przez zjawisko erozji, leży Biała Skała (598 m n.p.m.), od niej ciągnie się barwny pas Czerwonych Skał. Pierwszy sześciokilometrowy odcinek spływu biegnie płaskodenną szeroką doliną Dunajca, wyżłobioną wzdłuż południowych podnóży Pienin, na granicy pasa skałkowego i formacji geologicznej zwanej fliszem podhalańskim. W skrócie pisząc, jest to seria naprzemianległych ułożonych warstw skał osadowych morskiego pochodzenia, składająca się z zalegających na przemian ławic i warstw zlepieńców, piaskowców, mułowców i iłowców, rzadziej rogowców i margli. Flisz podhalański jest odmianą fliszu karpackiego. Powstał w najwyższym eocenie i oligocenie, po sfałdowaniu i częściowym wypiętrzeniu Tatr.

Płynąc dalej na południe, zostawiamy za sobą szczyty Cisowca (665 m n.p.m.), Zamczyska (692 m n.p.m.), Flaków (805 m n.p.m.), Rabsztyna (690 m n.p.m.) i Macelaka. Po prawej stronie położona jest słowacka wioska Majere. Jej dawna nazwa to Szwaby Wyżne. Cechuje się zabudową typową dla osadnictwa niemieckiego. Po polskiej stronie znajdują się Sromowce Średnie. W tym momencie łodzie skręcają w lewo i wpływają do malowniczo położonej letniskowej wsi jaką są Sromowce Niżne. Wieś ma układ wielodrożny, a zagrody których wiele, mają charakter zabytkowy. Sromowce położone są na wysokości 450 – 460 m n.p.m. W pobliżu nowego kościoła znajduje się XII-wieczny góralski kościółek otoczony starymi lipami, kryjący w środku cenne zabytki sztuki późnośredniowiecznej. Ze Sromowiec Niżnych roztacza się przepiękny widok na masyw Trzech Koron (982 m n.p.m.). Na prawym brzegu rozciąga się wieś Czerwony Klasztor – do 1945 r. nosiła nazwę Szwaby Niżne, a to dlatego, że jej założycielami byli koloniści ze Szwabii. W końcowym odcinku wsi, u ujścia potoku Lipnik, w otoczeniu wiekowych lip znajduje się słynny Klasztor Kartuzów. Nazwa klasztoru „Czerwony Klasztor” pochodzi od czerwonej dachówki, którą jest przykryty. Klasztor powstał w XIV wieku i przez długie lata był zamieszkiwany przez mnichów z zakonu kartuzów. Z początkiem XVIII wieku do klasztoru zostali sprowadzeni Kameduli. Założyli tu szpital, aptekę oraz zajazd dla podróżnych. Najbardziej wyróżniającym się i znanym wśród wszystkich mnichów był brat Cyprian. Był to człowiek niezwykle mądry, lecz niespokojny duchem. Jak głosi legenda, na skonstruowanej przez siebie lotni (jeśli tak można to nazwać) wzniósł się ze szczytu Trzech Koron, by poszybować w stronę Tatr. Najbardziej znanym dziełem brata Cypriana jest zielnik zawierający 283 rośliny z Pienin i Tatr. Zawierał opisy leczniczych właściwości tych roślin w kilku językach, m.in. w łacińskim, polskim, niemiecki i greckim. Obecnie zielnik znajduje się w Muzeum Narodowym w Bratysławie.

Mijając zabudowania klasztorne, nurt rzeki staje się żywszy i jeszcze chwila a znajdziemy się u wrót przełom pienińskiego. Patrząc z tej perspektywy, to masyw Trzech Koron robi niesamowite wrażenie. Wydaje się jeszcze bardziej majestatyczny. Jak już wiemy, Trzy Korony są najwyższym szczytem Pienin Właściwych zbudowanych z twardych wapieni rogowcowych serii pienińskiej i ułożonych w pięć charakterystycznych turni w kształcie korony. Na jej najwyższym wierzchołku znajduję się platforma widokowa mieszcząca 15 osób. Widok stamtąd na całą dolinę Dunajca, Tatry, Gorce należy do najpiękniejszych w Polsce. Przy sprzyjających warunkach pogodowych ujrzeć możemy także Babią Górę, która z oddali wygląda jak miniatura słynnego afrykańskiego Kilimandżaro. Z Trzech Koron odległość do lustra wody wynosi 530 metrów. W szczelinach Trzech Koron ma swoje gniazda pomórnik i pustułka. Tu również rośnie między skalnymi załomami najrzadszy z pienińskich endemitów – mniszek pieniński. Choć jego obecność w tym miejscu jest dość niepewna, a to ze względu na obrywające się co jakiś czas fragmenty skalne. W pienińskiej florze występują jeszcze inne rośliny o znaczeniu endemicznym – czyli takie, które poza Pieninami nie występują nigdzie indziej. Świadczą one o izolacji tego regionu od sąsiednich terenów dzięki temu, że w okresie największego zasięgu lądolodu skandynawskiego i lokalnych lodowców tatrzańskich Pieniny nie były zlodowacone. Na szczyt Trzech Koron od strony Sromowiec można dostać się szlakiem, który wiedzie dnem Wąwozu Szopczańskiego i Podskalniej Góry (742 m n.p.m.) Jak głosi legenda, w wąwozie tym miejscowi górale stoczyli bitwę ze Szwedami w obronie króla Jana Kazimierza. Wydarzenia to zostało opisane przez Henryka Sienkiewicza w „Potopie”.

Od zakola pod Trzema Koronami rozpoczyna się słynny Przełom Dunajca. Rzeka tworzy w nim 7 pętli, płynąc między potężnymi i urwistymi skałami. Ich wysokość gdzie nie gdzie dochodzi do 300 metrów. Oglądając te wszystkie cuda, odnosimy wrażenie wielkiej potęgi natury, zastanawiając się nad tym, w jaki sposób natura mogła utworzyć na tak niewielkim obszarze, taką różnorodność krajobrazu. Płynąc dalej trudno jest przewidzieć, w która stronę skręci rzeka, gdyż jej nurt zagradza skalna ściana. Dla turystów będących pierwszy raz na spływie to swego rodzaju zgadywanka oraz wielka ciekawość, którą zręcznie wykorzystują flisacy, zadając swoim pasażerom pytania i zagadki. Jeśli chodzi o Przełom Dunajca od strony naukowej, to od wielu dziesięcioleci wielu słynnych geologów nurtowało pytanie, jak też ten przełom jest zbudowany i jaka jest jego geneza. Na przestrzeni lat powstało kilka teorii, jednak aktualnie podaje się, że przełom posiada budowę strukturalno – antecedencyjną: Pieniny wypiętrzyły się w poprzek biegu Dunajca, a jego meandryczne koryto jest wynikiem dostosowania biegu wód do struktury geologicznej podłoża. Rzeka „wgryzła” się w mniej odporne na erozję skały, a omijała twarde wapienie rogowcowe, z których zbudowane są pienińskie szczyty.

Niesieni silnym prądem rzeki (woda pieni się wzburzona oporem podwodnych głazów) mijamy Grabczychę Wyżną i Niżną, grotę rybacką zwaną Rybacką Dziurą. Była ona niegdyś schronieniem dla rybaków podczas nocnych połowów łososia „na światło”. Niestety teraz ani łososie, ani trocie bałtyckie nie docierają do Dunajca. Jest to spowodowane tym, iż ryby nie są już w stanie pokonać zanieczyszczonej Wisły. Przełom jest również miejscem występowania ryb drapieżnych, takich jak pstrąg czy głowacica. Ich dość duże rozmiary spowodowane są nadwyżka pożywienia. W Dunajcu występują także: brzana, lipień, ukleja, leszcz, świnka oraz szczupak.

Kolejnym etapem spływu jest miejsce zwane Zbójnickim Skokiem. Skały zwężają się tu do około 10 metrów z obu stron, tworząc jakby skalny klin. Jak podaje legenda – słynny zbójnik Janosik przeskoczył Dunajec, uciekając przed węgierskimi żandarmami. Po lewej stronie na skale miał jakoby zostać odciśnięty ślad kierpców Janosikowych. Głębokość wody w tym miejscu na Dunajcu dochodzi prawdopodobnie do 12 metrów.

Będąc przy Świniej Skale, flisacy pokazują Wilczą Jamę z głową wilka. Skała została tak nazwana przez flisaków, którzy dawniej sami wciągali łodzie pod prąd do przystani w Sromowcach Niżnych. Było to bardzo niewdzięczne i męczące zajęcie. Jeden flisak ciągnął czółno na powrozie, a drugi długą żerdzią, zwaną odpychaczką, odpychał je od brzegu. W jednym miejscu znajdowała się bardzo stroma wapienna ściana, która opadała pionowo do Dunajca, flisacy musieli wchodzić do wody mówiąc przy tym „stanęła jak świnia na drodze”. Obecnie do przystani początkowej, wszystkie tratwy przewożone są ciężarówkami.

Płynąc dalej, powoli znika za nami masyw Trzech Koron, opływamy półwysep Klejowej Góry, a przed nami zaczyna się pokazywać masyw Golicy (833 m n.p.m.). Można teraz podziwiać w całej okazałości malownicze turnie Siedmiu Mnichów. Z ich nazwą związana jest kolejna, pienińska legenda. Według niej, zakonnikom z Czerwonego Klasztoru wolno było zbierać wszystkie rośliny, oprócz jednej. Ten kto złamał ten zakaz, zamieniany był przez przeora w skałę. Tą zakazaną rośliną miał być podobno jałowiec sawina. Jest to roślina będąca reliktem zamierzchłej epoki przedlodowcowej.

Przy skalnych Mnichach Dunajec raptownie skręca w lewo i pojawia się prostopadła, potężna i urwista, ale jakże piękna skalna ściana Facimiecha. Flisacy potrafią na niej wskazać zarys postaci mniszki i orła. Woda jest tu wartka, Dunajec odbija w prawo i po chwili wpływamy na rozległe rozlewisko zwane Leniwym Plosem. Łodzie płyną tu spokojnie i górale na ten czas odkładają „spryski”. Dunajec cichnie, co sprzyja delektowaniu się pięknem pienińskiej krainy. Również i to miejsce związane jest z pewna legendą. Otóż, w tym tutaj miejscu ponoć zapadł się pod wodą klasztor z grzesznymi mnichami i do dziś z głębin dobiega niekiedy bicie dzwonów.

Płynąc dalej, możemy podziwiać poszarpane ściany Ligarków, Piecków i Fujarkowych Skał. Na prawym brzegu znajduje się łąka zwana Polanką. Dawniej była tu węgierska gospoda. Wzdłuż prawego brzegu wiedzie słynna Droga Pienińska, łącząca Czerwony Klasztor ze Szczawnicą Niżnią. Jest to także przepiękny szlak pieszy i rowerowy.

Przed nami w górze leży malownicza grań Pieninek – Sokolica (747 m n.p.m.) – według wielu uznawana za najpiękniejszy szczyt Pienin. Wznosi się niemal prostopadłą ścianą na wysokość 300 metrów ponad lustro wody Dunajca. Na niej znajduje się też słynna reliktowa sosna, która tak dzielnie od setek już lat opiera się trudnym warunkom pogodowym. Po lewej stronie widoczny jest Czerteż (774 m.n.p.m.) i Czerwone Skały (745 m n.p.m.). Przez te szczyty wiedzie jeden z piękniejszych szlaków pieszych w Pieninach, a oglądany z ich perspektywy Przełom Dunajca robi niesamowite wrażenie. Biegnie tutaj również najdłuższy pieszy szlak niebieski, który prowadzi ze Szczawnicy przez Górę Zamkową, Trzy Korony aż do Czorsztyna.

Opływając północy cypel Golicy, Dunajec skręca teraz łagodnym łukiem w prawo. Poniżej Leniwego, z kierunku północno – zachodniego do Dunajca wpada Pieniński Potok. Jego ujście porasta lasek olszynowy. Dolina Pienińskiego Potoku oddziela Masyw Trzech Koron od grzbietu Pieninek i jest określana jako jedna z najdzikszych mateczników pienińskiej przyrody. Po prawej stronie u wylotu potoku, widać Ślimakową skałę porosłą reliktowym lasem sosnowym. Również i z tym miejscem związana jest ciekawa legenda. Według niej, na skale w jednym jedynym dniu w roku, schodzą się tu ślimaki z całych Pienin.

Teraz docieramy do miejsca charakteryzującego się najwspanialszymi widokami na trasie spływu. Znajduje się tu Wilcza Skała, Głowa Cukru i Sokolica. Będąc na szczycie tej ostatniej, można podziwiać fenomenalną panoramę Małych Pienin, Dolinę Leśnickiego Potoku oraz Przełom Dunajca. Szczyt ten zawdzięcza swą nazwę sokołom, które niegdyś gnieździły się na jej skalnych półkach. Aktualnie istnieje realna szansa zaobserwowania tych pięknych drapieżnych ptaków w locie. Od kilku lat prowadzona jest na terenie PPN akcję reintrodukcji sokoła wędrownego. Jeśli chodzi o florę, to oprócz wspomnianej wcześniej sosny reliktowej, w obrębie szczytu rosną też i inne ciekawe gatunki drzew, np. północne zbocza Sokolicy porasta typowy dla Pienin las bukowy, południowe zaś są zbiorowiskiem naskalnej murawy górskiej. Tutaj też rośnie symbol pienińskiej flory – Złocień Zawadzkiego.

Mijając Sokolice, dopływamy do miejsca gdzie prąd rzeki jest najszybszy – tj. Bystrego Prądu. Płynąc wartko, możemy zobaczyć lesiste Przechodki Wielkie i Przechodni Wierch. Naprzeciw, tuż przy brzegu znajduje się silne wywierzysko krasowe – zwane Stuletnim Źródłem. Temperatura wody nie przekracza tam 9 stopni Celsjusza. Źródło nie zamarza zimą, a w mroźne dni unoszą się nad nim kłęby pary. Góralskie powiedzenie mówi „Kto stąd wodę pije, sto lat żyje”. Pieniny mimo tego, iż są górami zbudowanymi w większości z wapieni, to zjawisk krasowych jest tu mało, a to poprzez niezwykle skomplikowaną budowę geologiczną pienińskiego pasa skałkowego.

W końcu docieramy do miejsca, gdzie znajduje się skała zwana Samą Jedną (530 m n.p.m.) po słowacku Osobitą, a żartobliwie Starą Panną. Dunajec kolejny raz zatacza ostry łuk oraz zmienia swój kierunek o 180 stopni. Po prawej stronie dostrzegamy stromą skalna ścianę, od charakterystycznych wymyć zwaną Wylizaną (571 m n.p.m.). Ściana ta łączy się dalej z Bystrzykiem (704 m n.p.m.), który oddziela Pieniny Właściwe od Małych. Między Wylizaną, a Samą Jedną kończy swój bieg Leśnicki Potok, łącząc swe wody z Dunajcem.

Łagodnym zakolem łodzie płyną teraz w prawo koło Wylizanej. Od tego miejsca granica państwa biegnie na wschód szczytami Wylizanej i Bystrzyka, a następnie malowniczym grzbietem Małych Pienin. Zbliżamy się teraz już do końcowego odcinka spływu, przed nami ostatnie zakole Dunajca i ostatni szybki nurt pod Hukową Skałą (470 m n.p.m.). Wypływamy teraz na spokojne i szerokie rzeczne ploso. Na prawo, nad lasem urwisko Białej Skały. Tutaj znajduje się również przeprawa promowa dla turystów zmierzających niebiesko znakowanym szlakiem na Sokolicą i dalej, w głąb Pienin np. na Trzy Korony. Zbocze znajdujące się po prawej stronie, to tzw. Kacze. Między drzewami można tu dostrzec schronisko PTTK  „Orlica”.

To już prawie koniec wspaniałego spływu Dunajcem. Wszystkie te urwiste skalne ściany, rwący nurt, miejsca pełne legend i fascynującej przyrody mamy już za sobą, krajobraz teraz jest zupełnie inny. Po lewej stronie rozpościera się pas nadbrzeżnych zarośli i tarasy krościeńskiego Krasu. Coraz mocniej w uszy wpada szum wzburzonego Grajcarka. Przed nami rozciąga się widok na Szczawnicę Niżnią. Przed mostem na Grajcarku znajduje się przystań końcowa spływu. Jednak dla flisaków to jeszcze nie koniec pracy, po wysadzeniu na brzeg turystów podążają swoim już pustymi tratwami dalej, do przysiółka Piaski, gdzie łodzie są demontowane i ładowane na ciężarówki. Stąd przewozi się je z powrotem do przystani początkowej w Sromowcach – Kątach.

Spływ Dunajcem trasa

splyw-dunajcem_trasa_widok_z_sokolicyDo czasu wybudowania zapory wodnej na Dunajcu spływ rozpoczynał się poniżej przełomu czorsztyńskiego, u podnóża zamku w Niedzicy. Obecnie trasę skrócono o 6,5 km, a przystań początkową przeniesiono do przysiółka Kąty w Sromowcach Wyżnych.

Po wypłynięciu z przystani w Kątach rozpoczynamy spływ trwający od 2 do 3 godzin, bo choć w prostej linii do Szczawnicy jest zaledwie 6,7 km to trasa którą płyniemy, dzięki licznym zakolom wydłuż się do 15 km. Warto też zaznaczyć, że cały czas płyniemy wzdłuż granicy ze Słowacją, która widzimy po drugiej stronie Dunajca. Na początku mijamy Marcelową Górę (802 m n.p.m.), na której znajduje się rezerwat ścisły z reliktową sosną zwyczajną. Po minięciu Białej Skały (598 m n.p.m.) podziwiamy pas Czerwonych Skałek, o niezwykłej barwie. Po prawej stronie znajduje się słowacka wieś Majere. Po polskiej stronie natomiast mijamy wieś Sromowce Średnie a za zakrętem letniskowe Sromowce Niżne, leżące u stóp Trzech Koron.

Płynąc dalej warto zwrócić uwagę na słowacką wieś Czerwony Klasztor, w której znajduje się XIV wieczny klasztor zbudowany przez zakon kartuzów. Za tą miejscowością roztacza się jeden z najpiękniejszych widoków na masyw Trzech Koron (982 m n.p.m.), najwyższego szczytu Pienin Właściwych. Od zakola pod Trzema Koronami rozpoczyna się Przełom Dunajca. Rzeka tworzy w nim 7 pętli, płynąc między skalnymi ścianami dochodzącymi do 300 metrów wysokości. Prą rzeki jest tu już o wiele silniejszy, wody Dunajca pienią się na wystających głazach. Emocje wciąż rosną. Mijamy miejsce zwane Zbójnickim Skokiem, gdzie według legendy miał przeskoczyć Dunajec słynny Janosik. Zwężenie to wynosi około 10 metrów, a głębokość wody w tym miejscu to podobno 12 metrów. W dalszej trasie napotykamy masyw Golicy (833 m n.p.m.) oraz owiane legendami turnie Siedmiu Mnichów. Jeden z najciekawszych widoków czeka nas natomiast u stóp Wilczej Skały, Głowy Cukru i Sokolicy, która niemal pionową skałą sięga Dunajca.

Czeka nas jeszcze kilka atrakcji, a wśród nich samotna skała żartobliwie zwana Starą Panną (530 m n.p.m.), stroma ściana Wylizanej (571 m n.p.m.), Bystrzyk (704 m n.p.m.) oddzielający Pieniny Właściwe od Małych oraz Hukowa Skała (470 m n.p.m.) z ostatnim ostrym zakolem przełomu. Spływ kończy się przy przystani w Szczawnicy Niżnej lub sąsiednim Krościenku n. Dunajcem.