Tagi Archiwum: Pieniny

Jarosław Kaczyński odwiedził Pieniny. Na spływ Dunajcem wybrał się z Anną Paluch

jaroslaw_kaczynski_w_pieninach_splyw_dunajcem_z_anna_paluchPrezes PiS Jarosław Kaczyński postanowił przyjechać na krótki odpoczynek do Małopolski, a dokładnie w Pieniny, aby wraz z Panią Poseł Anną Paluch spłynąć na flisackich łodziach słynnym już nie tylko w Polsce Przełomem Dunajca.

Kilkudniowy pobyt w Pieninach byłemu premierowi zorganizowała poseł Anna Paluch z Krościenka nad Dunajcem. W zwiedzaniu Pienińskiego Parku Narodowego liderowi opozycji towarzyszył też Przewodniczący Komitetu Wykonawczego PiS Joachim Brudziński wraz z małżonką Arletą.

Dziś na Dunajcu pojawiły się pierwsze łodzie. Ruszył spływ!

dzis-ponownie-ruszyl-splyw-dunajcem-1Po kilku dniach przerwy spowodowanej powodzią, dzisiaj w godzinach rannych (ok. 11.) ruszył wreszcie spływ Dunajcem. Sytuacja na rzece jest na tyle ustabilizowana, że spływ może odbywać się już bez żadnych przeszkód. Choć woda jest jeszcze co prawda mętna a nurt dość wartki, to i tak warto wybrać się na spływ, tym bardziej, że prognozy pogody na najbliższe dni są fantastyczne.

Z łodzi flisackiej będzie doskonała możliwość zaobserwowania wysokiego stanu wody. Ponadto mamy świetną okazję ujrzenia zalanych pobliskich lasów łęgowych i wyłamanych przy brzegu drzew. Przy odrobinie szczęścia spotkamy bociana czarnego, zimorodka lub kaczki krzyżówki z młodymi, które w spokojnych zatoczkach rzeki poszukują pożywienia. Podziwiając skalne ściany przełomu Dunajca, zobaczymy niejednokrotnie krążące po niebie pustułki i myszołowy.

Pomimo niezwykle kapryśnej o tej porze roku pogody maj jest miesiącem naprawdę przepięknym. Niespotykana w innych porach roku zieleń, o tak niezwykle intensywnej barwie, pięknie komponuje się o tym czasie z błękitem nieba. W Pieninach będzie ciepło i słonecznie, a więc pogoda wymarzona na rejs.

Przełom Dunajca

Pieniński Przełom Dunajca ma bardzo duże szanse już niedługo trafić na listę skarbów UNESCO.

Czy przełom Dunajca znajdzie sie na liście UNESCO?

Przelom_Dunajca_na_liscie_skarbow_UNESCO-1Przełom Dunajca jest niewątpliwie jednym z najurokliwszych miejsc w Polsce. Ten malowniczy odcinek doliny rzecznej umiejscowiony w Pieninach Właściwych, może już wkrótce pojawić się na liście światowego dziedzictwa kultury i przyrody UNESCO. Przyrodnicza perła Pienin jest bardzo popularną atrakcją turystyczną w Małopolsce (wśród polskich turystów). Czy wpisanie przełomu Dunajca na listę UNESCO sprawi, że turyści  z innych krajów świata będą liczniej odwiedzać to nasze cudowne i niepowtarzalne miejsce, w którym to już od 1862 roku (regularnie od 1934) odbywa się jedyny w swoim rodzaju spływ Dunajcem?

W Pieninach zimowo. Taka aura nie potrwa jednak długo. Będzie cieplej

pieniny_powrocila_zima_styczen_2014-1Do Szczawnicy zapraszamy na ferie… ze śniegiem. W Pieninach zrobiło się pięknie i biało. Co prawda pokrywa śnieżna jest niewielka, ale zawsze coś. Pierwsza z tras tzw. rodzinna naśnieżona jest wystarczająco, z czego skwapliwie korzystają narciarze tłumnie gromadząc się przy dolnej stacji kolei linowych na Palenicę. Druga, ta z homologacją FIS, również należycie przygotowana, więc i na niej można bez przeszkód pojeździć.

A co poza tym? Można np. wybrać się na piesze wędrówki w góry. Szlaki w Pieninach bywają miejscami mocno oblodzone, lecz niewielka warstwa śniegu, które je pokrywa, sprawia, że chodzenie po nich jest w miarę bezpieczne. Niesamowite widoki i krajobrazy, jakie ujrzymy dookoła, zrekompensują nam cały wysiłek.

Do otwarcia kolejnego sezonu flisackiego niespełna dwa miesiące. Spływ Dunajcem startuje z dniem 1 kwietnia.

Droga Pienińska – początek stycznia

splyw_dunajcem_styczen_pieniny-2014-1Tak o to wygląda Droga Pienińska (Szczawnica – Czerwony Klasztor) w pierwszej połowie stycznia 2014 roku. Bobry hasają sobie w najlepsze niszcząc drzewa w Pienińskim Parku Narodowym. Te największe w Eurazji gryzonie budują tutaj swoje siedliska (żeremia) próbując koło nich uparcie tworzyć liczne tamy i spowodować zatrzymywanie wody w zlewni. Jak do tej pory nie bardzo im to wychodzi, gdyż Dunajec jest rzeką płynącą szerokim kamienistym korytem z dość wartkim nurtem. Ciepła zima i stosunkowo wysokie temperatury panujące w grudniu i styczniu, mogą być również groźne dla pienińskiej flory (np. roślin wieloletnich).

Halny w Pieninach

splyw_dunajcem_grudzien_2013_1Po kilku dniach od ostatniego halnego w Tatrach, Pieninach i Beskidach porywisty wicher dziś znów dał o sobie znać. W Pieninach wieje na szczęście słabiej, niż to było w Wigilię i pierwszy dzień Świąt Bożego Narodzenia. Od czasu do czasu zdarzają się jeszcze bardzo porywiste podmuchy wiatru i to właśnie ze względu na nie zaleca się, by chodzenie po Pieninach odłożyć na dni, kiedy to wiatr zupełnie osłabnie.

Spadające gałęzie i konary mogą stanowić potencjalne niebezpieczeństwo dla wszystkich osób przebywających na terenie Pienińskiego Parku Narodowego. Warto wybrać się tam, gdzie spadające odłamki nas nie dosięgną, a więc wszelkiego rodzaju tereny otwarte. Spacery Drogą Pienińską w czasie halnego również nie są polecane, gdyż i tam potencjalne zagrożenie stanowią lecące z dużej wysokości części drzew i dodatkowo odłamki skał. W takim wypadku, jeśli już ktoś naprawdę chce skorzystać ze słonecznej aury panującej w Pieninach i Szczawnicy, to dobrą alternatywą będzie spacer promenadą wzdłuż Grajcarka. Obecnie szlaki w górach są zabłocone, a pokrywa śnieżna jest znikoma. Halny w ciągu dwóch świątecznych dni stopił praktycznie cały śnieg i teraz trzeba tylko cierpliwie czekać, by w Pieninach znów zawitała prawdziwa zima. Spływ Dunajcem w okresie zimowym nie funkcjonuje.

Majowy spływ Dunajcem, turyści na łodziach

Zdjęcia wykonane w ostatni dzień maja, jeszcze przed nagłym załamaniem pogody (ulewnymi deszczami) o którym pisaliśmy wcześniej. Zapraszamy wszystkich turystów w Pieniny na spływ Przełomem Dunajca. Pogoda w Szczawnicy wreszcie się poprawia. Będzie słonecznie i bardzo gorąco. W ten weekend i kolejne dni temperatura ma przekroczyć 30 stopni.

Pieniny – wiosennie i burzowo (3 maja)

Po długiej i mroźnej zimie wreszcie nastała upragniona wiosna. Spływ Dunajcem pomimo zimowej aury rozpoczął się tak jak planowano czyli 1 kwietnia. Chętnych na pierwszy spływ w tym roku nie brakowało. Pieniny na wiosnę są prześliczne, krajobraz zmienia się dynamicznie z dnia na dzień. Na łąkach pojawiają się pierwsze kwiaty, hałasują ptaki i przychodzą pierwsze burze. Przyroda budzi się do życia. Warto to zobaczyć na własne oczy.

Dokładna trasa spływu

Wypływając z przystani w Kątach rozpoczyna się wyjątkowa podróż. Podróż w świat pienińskich legend, skalnych grani, nieskażonej przyrody, podróż z nurtem rwącej górskiej rzeki, podróż dzięki której zapamiętamy Pieniny na zawsze… Mimo iż od przystani końcowej w Szczawnicy Niżnej dzieli nas w linii prostej do początku spływu zaledwie 6,7 km, to trasa którą płyniemy, dzięki dziewięciu zakolom wydłuża się do 15 km. Różnica poziomów pomiędzy krańcami tej trasy wynosi 35 m. Czas spływu zależy od stanów wód Dunajca i wynosi od 2 do 3 godzin. Zaczynając spływ Dunajcem po prawej stronie mijamy niewielki słowacki cypelek zwany Upranek. Po polskiej stronie znajduje się Macelowa Góra (802 m n.p.m.), która patrząc z daleka, przypomina piramidę lub stożek. Objęta została ścisłą ochroną rezerwatową, ponieważ jej zbocza porasta reliktowa sosna zwyczajna. Niektóre okazy drzew liczą sobie nawet 150 lat. Jest to także zbiorowisko Pienin o charakterze kserotermicznym, czyli środowisko leśne, gdzie nasłonecznienie jest szczególnie intensywne. W jej podnóżu ukształtowanym przez zjawisko erozji, leży Biała Skała (598 m n.p.m.), od niej ciągnie się barwny pas Czerwonych Skał. Pierwszy sześciokilometrowy odcinek spływu biegnie płaskodenną szeroką doliną Dunajca, wyżłobioną wzdłuż południowych podnóży Pienin, na granicy pasa skałkowego i formacji geologicznej zwanej fliszem podhalańskim. W skrócie pisząc, jest to seria naprzemianległych ułożonych warstw skał osadowych morskiego pochodzenia, składająca się z zalegających na przemian ławic i warstw zlepieńców, piaskowców, mułowców i iłowców, rzadziej rogowców i margli. Flisz podhalański jest odmianą fliszu karpackiego. Powstał w najwyższym eocenie i oligocenie, po sfałdowaniu i częściowym wypiętrzeniu Tatr.

Płynąc dalej na południe, zostawiamy za sobą szczyty Cisowca (665 m n.p.m.), Zamczyska (692 m n.p.m.), Flaków (805 m n.p.m.), Rabsztyna (690 m n.p.m.) i Macelaka. Po prawej stronie położona jest słowacka wioska Majere. Jej dawna nazwa to Szwaby Wyżne. Cechuje się zabudową typową dla osadnictwa niemieckiego. Po polskiej stronie znajdują się Sromowce Średnie. W tym momencie łodzie skręcają w lewo i wpływają do malowniczo położonej letniskowej wsi jaką są Sromowce Niżne. Wieś ma układ wielodrożny, a zagrody których wiele, mają charakter zabytkowy. Sromowce położone są na wysokości 450 – 460 m n.p.m. W pobliżu nowego kościoła znajduje się XII-wieczny góralski kościółek otoczony starymi lipami, kryjący w środku cenne zabytki sztuki późnośredniowiecznej. Ze Sromowiec Niżnych roztacza się przepiękny widok na masyw Trzech Koron (982 m n.p.m.). Na prawym brzegu rozciąga się wieś Czerwony Klasztor – do 1945 r. nosiła nazwę Szwaby Niżne, a to dlatego, że jej założycielami byli koloniści ze Szwabii. W końcowym odcinku wsi, u ujścia potoku Lipnik, w otoczeniu wiekowych lip znajduje się słynny Klasztor Kartuzów. Nazwa klasztoru „Czerwony Klasztor” pochodzi od czerwonej dachówki, którą jest przykryty. Klasztor powstał w XIV wieku i przez długie lata był zamieszkiwany przez mnichów z zakonu kartuzów. Z początkiem XVIII wieku do klasztoru zostali sprowadzeni Kameduli. Założyli tu szpital, aptekę oraz zajazd dla podróżnych. Najbardziej wyróżniającym się i znanym wśród wszystkich mnichów był brat Cyprian. Był to człowiek niezwykle mądry, lecz niespokojny duchem. Jak głosi legenda, na skonstruowanej przez siebie lotni (jeśli tak można to nazwać) wzniósł się ze szczytu Trzech Koron, by poszybować w stronę Tatr. Najbardziej znanym dziełem brata Cypriana jest zielnik zawierający 283 rośliny z Pienin i Tatr. Zawierał opisy leczniczych właściwości tych roślin w kilku językach, m.in. w łacińskim, polskim, niemiecki i greckim. Obecnie zielnik znajduje się w Muzeum Narodowym w Bratysławie.

Mijając zabudowania klasztorne, nurt rzeki staje się żywszy i jeszcze chwila a znajdziemy się u wrót przełom pienińskiego. Patrząc z tej perspektywy, to masyw Trzech Koron robi niesamowite wrażenie. Wydaje się jeszcze bardziej majestatyczny. Jak już wiemy, Trzy Korony są najwyższym szczytem Pienin Właściwych zbudowanych z twardych wapieni rogowcowych serii pienińskiej i ułożonych w pięć charakterystycznych turni w kształcie korony. Na jej najwyższym wierzchołku znajduję się platforma widokowa mieszcząca 15 osób. Widok stamtąd na całą dolinę Dunajca, Tatry, Gorce należy do najpiękniejszych w Polsce. Przy sprzyjających warunkach pogodowych ujrzeć możemy także Babią Górę, która z oddali wygląda jak miniatura słynnego afrykańskiego Kilimandżaro. Z Trzech Koron odległość do lustra wody wynosi 530 metrów. W szczelinach Trzech Koron ma swoje gniazda pomórnik i pustułka. Tu również rośnie między skalnymi załomami najrzadszy z pienińskich endemitów – mniszek pieniński. Choć jego obecność w tym miejscu jest dość niepewna, a to ze względu na obrywające się co jakiś czas fragmenty skalne. W pienińskiej florze występują jeszcze inne rośliny o znaczeniu endemicznym – czyli takie, które poza Pieninami nie występują nigdzie indziej. Świadczą one o izolacji tego regionu od sąsiednich terenów dzięki temu, że w okresie największego zasięgu lądolodu skandynawskiego i lokalnych lodowców tatrzańskich Pieniny nie były zlodowacone. Na szczyt Trzech Koron od strony Sromowiec można dostać się szlakiem, który wiedzie dnem Wąwozu Szopczańskiego i Podskalniej Góry (742 m n.p.m.) Jak głosi legenda, w wąwozie tym miejscowi górale stoczyli bitwę ze Szwedami w obronie króla Jana Kazimierza. Wydarzenia to zostało opisane przez Henryka Sienkiewicza w „Potopie”.

Od zakola pod Trzema Koronami rozpoczyna się słynny Przełom Dunajca. Rzeka tworzy w nim 7 pętli, płynąc między potężnymi i urwistymi skałami. Ich wysokość gdzie nie gdzie dochodzi do 300 metrów. Oglądając te wszystkie cuda, odnosimy wrażenie wielkiej potęgi natury, zastanawiając się nad tym, w jaki sposób natura mogła utworzyć na tak niewielkim obszarze, taką różnorodność krajobrazu. Płynąc dalej trudno jest przewidzieć, w która stronę skręci rzeka, gdyż jej nurt zagradza skalna ściana. Dla turystów będących pierwszy raz na spływie to swego rodzaju zgadywanka oraz wielka ciekawość, którą zręcznie wykorzystują flisacy, zadając swoim pasażerom pytania i zagadki. Jeśli chodzi o Przełom Dunajca od strony naukowej, to od wielu dziesięcioleci wielu słynnych geologów nurtowało pytanie, jak też ten przełom jest zbudowany i jaka jest jego geneza. Na przestrzeni lat powstało kilka teorii, jednak aktualnie podaje się, że przełom posiada budowę strukturalno – antecedencyjną: Pieniny wypiętrzyły się w poprzek biegu Dunajca, a jego meandryczne koryto jest wynikiem dostosowania biegu wód do struktury geologicznej podłoża. Rzeka „wgryzła” się w mniej odporne na erozję skały, a omijała twarde wapienie rogowcowe, z których zbudowane są pienińskie szczyty.

Niesieni silnym prądem rzeki (woda pieni się wzburzona oporem podwodnych głazów) mijamy Grabczychę Wyżną i Niżną, grotę rybacką zwaną Rybacką Dziurą. Była ona niegdyś schronieniem dla rybaków podczas nocnych połowów łososia „na światło”. Niestety teraz ani łososie, ani trocie bałtyckie nie docierają do Dunajca. Jest to spowodowane tym, iż ryby nie są już w stanie pokonać zanieczyszczonej Wisły. Przełom jest również miejscem występowania ryb drapieżnych, takich jak pstrąg czy głowacica. Ich dość duże rozmiary spowodowane są nadwyżka pożywienia. W Dunajcu występują także: brzana, lipień, ukleja, leszcz, świnka oraz szczupak.

Kolejnym etapem spływu jest miejsce zwane Zbójnickim Skokiem. Skały zwężają się tu do około 10 metrów z obu stron, tworząc jakby skalny klin. Jak podaje legenda – słynny zbójnik Janosik przeskoczył Dunajec, uciekając przed węgierskimi żandarmami. Po lewej stronie na skale miał jakoby zostać odciśnięty ślad kierpców Janosikowych. Głębokość wody w tym miejscu na Dunajcu dochodzi prawdopodobnie do 12 metrów.

Będąc przy Świniej Skale, flisacy pokazują Wilczą Jamę z głową wilka. Skała została tak nazwana przez flisaków, którzy dawniej sami wciągali łodzie pod prąd do przystani w Sromowcach Niżnych. Było to bardzo niewdzięczne i męczące zajęcie. Jeden flisak ciągnął czółno na powrozie, a drugi długą żerdzią, zwaną odpychaczką, odpychał je od brzegu. W jednym miejscu znajdowała się bardzo stroma wapienna ściana, która opadała pionowo do Dunajca, flisacy musieli wchodzić do wody mówiąc przy tym „stanęła jak świnia na drodze”. Obecnie do przystani początkowej, wszystkie tratwy przewożone są ciężarówkami.

Płynąc dalej, powoli znika za nami masyw Trzech Koron, opływamy półwysep Klejowej Góry, a przed nami zaczyna się pokazywać masyw Golicy (833 m n.p.m.). Można teraz podziwiać w całej okazałości malownicze turnie Siedmiu Mnichów. Z ich nazwą związana jest kolejna, pienińska legenda. Według niej, zakonnikom z Czerwonego Klasztoru wolno było zbierać wszystkie rośliny, oprócz jednej. Ten kto złamał ten zakaz, zamieniany był przez przeora w skałę. Tą zakazaną rośliną miał być podobno jałowiec sawina. Jest to roślina będąca reliktem zamierzchłej epoki przedlodowcowej.

Przy skalnych Mnichach Dunajec raptownie skręca w lewo i pojawia się prostopadła, potężna i urwista, ale jakże piękna skalna ściana Facimiecha. Flisacy potrafią na niej wskazać zarys postaci mniszki i orła. Woda jest tu wartka, Dunajec odbija w prawo i po chwili wpływamy na rozległe rozlewisko zwane Leniwym Plosem. Łodzie płyną tu spokojnie i górale na ten czas odkładają „spryski”. Dunajec cichnie, co sprzyja delektowaniu się pięknem pienińskiej krainy. Również i to miejsce związane jest z pewna legendą. Otóż, w tym tutaj miejscu ponoć zapadł się pod wodą klasztor z grzesznymi mnichami i do dziś z głębin dobiega niekiedy bicie dzwonów.

Płynąc dalej, możemy podziwiać poszarpane ściany Ligarków, Piecków i Fujarkowych Skał. Na prawym brzegu znajduje się łąka zwana Polanką. Dawniej była tu węgierska gospoda. Wzdłuż prawego brzegu wiedzie słynna Droga Pienińska, łącząca Czerwony Klasztor ze Szczawnicą Niżnią. Jest to także przepiękny szlak pieszy i rowerowy.

Przed nami w górze leży malownicza grań Pieninek – Sokolica (747 m n.p.m.) – według wielu uznawana za najpiękniejszy szczyt Pienin. Wznosi się niemal prostopadłą ścianą na wysokość 300 metrów ponad lustro wody Dunajca. Na niej znajduje się też słynna reliktowa sosna, która tak dzielnie od setek już lat opiera się trudnym warunkom pogodowym. Po lewej stronie widoczny jest Czerteż (774 m.n.p.m.) i Czerwone Skały (745 m n.p.m.). Przez te szczyty wiedzie jeden z piękniejszych szlaków pieszych w Pieninach, a oglądany z ich perspektywy Przełom Dunajca robi niesamowite wrażenie. Biegnie tutaj również najdłuższy pieszy szlak niebieski, który prowadzi ze Szczawnicy przez Górę Zamkową, Trzy Korony aż do Czorsztyna.

Opływając północy cypel Golicy, Dunajec skręca teraz łagodnym łukiem w prawo. Poniżej Leniwego, z kierunku północno – zachodniego do Dunajca wpada Pieniński Potok. Jego ujście porasta lasek olszynowy. Dolina Pienińskiego Potoku oddziela Masyw Trzech Koron od grzbietu Pieninek i jest określana jako jedna z najdzikszych mateczników pienińskiej przyrody. Po prawej stronie u wylotu potoku, widać Ślimakową skałę porosłą reliktowym lasem sosnowym. Również i z tym miejscem związana jest ciekawa legenda. Według niej, na skale w jednym jedynym dniu w roku, schodzą się tu ślimaki z całych Pienin.

Teraz docieramy do miejsca charakteryzującego się najwspanialszymi widokami na trasie spływu. Znajduje się tu Wilcza Skała, Głowa Cukru i Sokolica. Będąc na szczycie tej ostatniej, można podziwiać fenomenalną panoramę Małych Pienin, Dolinę Leśnickiego Potoku oraz Przełom Dunajca. Szczyt ten zawdzięcza swą nazwę sokołom, które niegdyś gnieździły się na jej skalnych półkach. Aktualnie istnieje realna szansa zaobserwowania tych pięknych drapieżnych ptaków w locie. Od kilku lat prowadzona jest na terenie PPN akcję reintrodukcji sokoła wędrownego. Jeśli chodzi o florę, to oprócz wspomnianej wcześniej sosny reliktowej, w obrębie szczytu rosną też i inne ciekawe gatunki drzew, np. północne zbocza Sokolicy porasta typowy dla Pienin las bukowy, południowe zaś są zbiorowiskiem naskalnej murawy górskiej. Tutaj też rośnie symbol pienińskiej flory – Złocień Zawadzkiego.

Mijając Sokolice, dopływamy do miejsca gdzie prąd rzeki jest najszybszy – tj. Bystrego Prądu. Płynąc wartko, możemy zobaczyć lesiste Przechodki Wielkie i Przechodni Wierch. Naprzeciw, tuż przy brzegu znajduje się silne wywierzysko krasowe – zwane Stuletnim Źródłem. Temperatura wody nie przekracza tam 9 stopni Celsjusza. Źródło nie zamarza zimą, a w mroźne dni unoszą się nad nim kłęby pary. Góralskie powiedzenie mówi „Kto stąd wodę pije, sto lat żyje”. Pieniny mimo tego, iż są górami zbudowanymi w większości z wapieni, to zjawisk krasowych jest tu mało, a to poprzez niezwykle skomplikowaną budowę geologiczną pienińskiego pasa skałkowego.

W końcu docieramy do miejsca, gdzie znajduje się skała zwana Samą Jedną (530 m n.p.m.) po słowacku Osobitą, a żartobliwie Starą Panną. Dunajec kolejny raz zatacza ostry łuk oraz zmienia swój kierunek o 180 stopni. Po prawej stronie dostrzegamy stromą skalna ścianę, od charakterystycznych wymyć zwaną Wylizaną (571 m n.p.m.). Ściana ta łączy się dalej z Bystrzykiem (704 m n.p.m.), który oddziela Pieniny Właściwe od Małych. Między Wylizaną, a Samą Jedną kończy swój bieg Leśnicki Potok, łącząc swe wody z Dunajcem.

Łagodnym zakolem łodzie płyną teraz w prawo koło Wylizanej. Od tego miejsca granica państwa biegnie na wschód szczytami Wylizanej i Bystrzyka, a następnie malowniczym grzbietem Małych Pienin. Zbliżamy się teraz już do końcowego odcinka spływu, przed nami ostatnie zakole Dunajca i ostatni szybki nurt pod Hukową Skałą (470 m n.p.m.). Wypływamy teraz na spokojne i szerokie rzeczne ploso. Na prawo, nad lasem urwisko Białej Skały. Tutaj znajduje się również przeprawa promowa dla turystów zmierzających niebiesko znakowanym szlakiem na Sokolicą i dalej, w głąb Pienin np. na Trzy Korony. Zbocze znajdujące się po prawej stronie, to tzw. Kacze. Między drzewami można tu dostrzec schronisko PTTK  „Orlica”.

To już prawie koniec wspaniałego spływu Dunajcem. Wszystkie te urwiste skalne ściany, rwący nurt, miejsca pełne legend i fascynującej przyrody mamy już za sobą, krajobraz teraz jest zupełnie inny. Po lewej stronie rozpościera się pas nadbrzeżnych zarośli i tarasy krościeńskiego Krasu. Coraz mocniej w uszy wpada szum wzburzonego Grajcarka. Przed nami rozciąga się widok na Szczawnicę Niżnią. Przed mostem na Grajcarku znajduje się przystań końcowa spływu. Jednak dla flisaków to jeszcze nie koniec pracy, po wysadzeniu na brzeg turystów podążają swoim już pustymi tratwami dalej, do przysiółka Piaski, gdzie łodzie są demontowane i ładowane na ciężarówki. Stąd przewozi się je z powrotem do przystani początkowej w Sromowcach – Kątach.